CZEKAJĄC NA JEZUSA

Pokora. Rozmowa z Jezusem. Akty strzeliste. Uciekanie się do świętego Józefa, nauczyciela życia wewnętrznego.


W modlitwie ważne są wytrwałość i nastawienie pełne wiary i pokory. Nie możemy przystąpić do modlitwy, jak faryzeusz z owej przypowieści skierowanej do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili9. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści,,. Zachowuję post dwa razy w tygodniu… “. Natychmiast zauważamy, że faryzeusz wchodzi do świątyni bez miłości. Siebie czyni ośrodkiem własnych myśli i przedmiotem własnego szacunku. W związku z tym, zamiast chwalić Boga, chwali samego siebie. W jego modlitwie nie ma miłości, nie ma również miłosierdzia; nie ma pokory. Nie potrzebuje Boga.

Wiele natomiast możemy nauczyć się z modlitwy celnika: ufnej, pokornej, uważnej, skupionej na osobie, do której się zwraca. Starajmy się, aby nie był to monolog, w którym myślimy tylko o sobie, wspominamy różne sytuacje bez odnoszenia ich do Boga i poskramiania swawolnej wyobraźni.

Faryzeusz z braku pokory opuścił świątynię nie odmówiwszy modlitwy. Również w tym wyraziła się jego ukryta pycha. Pan domaga się od nas prostoty, byśmy uznali swoje winy i rozmawiali z Nim o naszych i Jego sprawach. „Piszesz do mnie: «Modlić się, to rozmawiać z Bogiem. Ale o czym?». O czym? O Nim, o tobie. O twoich radościach i smutkach, zdobyczach i niepowodzeniach, o szlachetnych ambicjach i codziennych kłopotach. O twoich słabościach i prośbach o łaskę, o Miłość i skruchę. Jednym słowem; poznać Boga i poznać siebie – zaprzyjaźnić się!”.

,Et in meditatione mea exardescit ignis – w rozmyślaniach moich rozpala się ogień. Dlatego właśnie potrzebna ci modlitwa: stać się żywym płomieniem, który daje ciepło i światło.

I dlatego, gdy nie wiesz, jak masz dalej postępować, gdy czujesz, że twój ogień gaśnie, jeśli nie potrafisz dorzucić do ognia całych wonnych pni, dorzuć do niego naręcze drobnych gałęzi i listowia skromnych modlitw i aktów strzelistych, by podsycały ognisko. W ten sposób nie zmarnujesz czasu”.

Szczególnie na początku, ale być może także później będzie nam pomocny modlitewnik, który jak kulawemu laska, pomoże nam uczynić postępy w modlitwie. W ten sposób postępowało również wielu świętych: „Z wyjątkiem chwil po Komunii świętej nigdy nie odważałam się rozpoczynać modlitwy bez książeczki; dusza moja bała się rozpoczynać modlitwy bez książki, jak gdybym miała walczyć z dużym tłumem ludzi. Mając taką pomoc, która była jakby towarzyszem walki lub tarczą chroniącą przed ciosami różnych myśli, czułam się pokrzepiona.

Naszą modlitwę powinniśmy kończyć zazwyczaj konkretnymi postanowieniami poprawy, dobrze określonymi, nielicznymi i praktycznymi, „to jest zastosowanymi do życia i na dzień dzisiejszy lub na czas krótki wymierzonymi”. Powinniśmy szczerze zapytać Pana: czego żądasz ode mnie w tej konkretnej sprawie, którą mam na myśli? Jak mogę się już teraz utwierdzić w tej cnocie? Co powinienem przedsięwziąć w najbliższych miesiącach, by spełnić Twoją wole?

Nikt na tym świecie nie potrafił tak rozmawiać z Jezusem jak Jego Matka, a po Niej święty Józef, który zapewne spędzał z Nim wiele godzin, patrząc na Niego, rozmawiając z Nim z całą czcią i prostotą. Dlatego „kto nie znajdzie nauczyciela, który by go nauczył modlitwy, niech obierze sobie za mistrza tego chwalebnego Świętego, a nie zbłądzi”.

W tej chwili, kończąc naszą modlitwę, przypatrzmy się świętemu Józefowi stojącemu blisko Maryi. Stoi obok Niej pełen uwagi i szacunku. Niedługo ma się narodzić Jezus. Przygotował więc tę grotę najlepiej, jak to było możliwe. Prośmy go, aby pomógł nam przygotować naszą duszę, abyśmy, kiedy pośród nas stanie Jezus, nie byli rozproszeni i roztargnieni.