Sobota 25 sierpnia
„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.”
Dorastając, wiele słyszymy o ważnej roli rodziców, o auturytecie ojca, jako tego, którego mamy szanować, słuchać jego rad, uczyć się z jego życiowego doświadczenia. Mówi się również, że trzeba dążyć do samorozwoju, osiągać wyznaczone cele i dążyć do doskonałości. Tymczasem Ewangelia mówi nam, żebyśmy nikogo spośród ludzi nie nazywali ojcem, ani siebie nie pozwalali nazywać mistrzem. Co Pan chce nam przez to powiedzieć? Odpowiedź znajdujemy w osobie i postawie Jezusa. Dla nas stał się człowiekiem, aby dać nam przykład tego, jak mamy żyć i w jakim miejscu stawiać naszych bliskich oraz samego siebie. Jezus, choć miał wspaniałego ojca ziemskiego, Józefa, który był człowiekiem prawym, szukającym woli Boga, to każdego dnia udawał się na spotkanie z Ojcem Niebieskim. Nauczając, także całą wartość swojej osoby zawsze odnosił do Ojca, w którym jest jej źródło. Ani bliskich sobie osób, ani siebie samego, nie stawiał w centrum. Jako sens i cel życia Jezus przyjął postawę dziecka Bożego, które jest w pełni poddane Najwyższemu. To dla nas niesamowita nauka, która pokazuje nam, że również my mamy stawiać Boga na piedestale. To On ma być w centrum naszego życia, naszych spraw w codzienności, a tak często, do większości spraw wcale Go nie zapraszamy. Uważamy, że „sam sobie z tym poradzę”, „takimi drobiazgami się Bogu nie zawraca głowy”. Tymczasem Pan czeka na nas, nieustannie, każdego dnia i nawet poprzez drobiazgi pragnie obficie nam błogosławić. Boże, który nieustannie jesteś przy nas, bliżej niż nasz własny oddech, rozpal nasze serca gorącą tęsknotą za Tobą, byśmy każdą chwilą naszego życia pragnęli oddawać Tobie chwałę.
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.