Sobota 30 lipca
„Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc kata i kazał ściąć Jana w więzieniu.”
Historia króla Heroda precyzyjnie pokazuje mechanizm uwikłania człowieka w sidła grzechu. Jeden grzech wymusza następne, a te kolejne, aż dochodzi do zbrodni. Zaczyna się od słodkiej pokusy seksualnej rozkoszy, której skutkiem jest cudzołóstwo. Herod żyje z żoną swego brata. Gdy Jan Chrzciciel wypomniał królowi ten grzech, Herod więzi Jana, by zamknąć mu usta. Potem uwiedziony tańcem córki Herodiady, składa jej lekkomyślną przysięgę. Boi się z niej wycofać, by nie stracić autorytetu otoczenia. W końcu, wypełniając przysięgę, każe zabić Jana. Herod, wchodząc na drogę grzechu, brnie w nim coraz dalej, stając się jego niewolnikiem. Przypomina to historię grzechu innego izraelskiego króla Dawida. Tam też grzech cudzołóstwa Dawida z Batszebą i chęć jego ukrycia doprowadziły do zbrodni. Bóg nie chce śmierci grzeszników, ale ich nawrócenia. Warunkiem nawrócenia jest przyznanie się do grzechu. Pan Bóg posyła ludzi, którzy budzą ich sumienia. Dla Heroda głosem sumienia był Jan, którego uwięził i zabił. Dawid, przeciwnie, posłuchał upominającego go Natana i podjął pokutę. A jak jest w naszym życiu? Czy potrafimy stanąć w prawdzie przed Bogiem i ludźmi? Jak reagujemy, gdy ktoś pokazuje nasze grzechy? Czy potrafimy przyznać się do nich, okazać skruchę i chęć poprawy? Czy przeciwnie, wypieramy się wszystkiego, zwalając winę na innych? Jezu, daj nam odwagę stanąć w prawdzie przed Tobą. Wyzwól nas z sideł grzechu, abyśmy żyli w prawdzie, wolności i pokoju serca!
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.