Sobota 4 kwietnia

” Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: (…) Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród.”

Arcykapłani i faryzeusze chcieli zgładzić Jezusa z prostego powodu: czuli, że jest On większy od nich, że ma moc uzdrawiać, dawać życie, nawet je przywracać po śmierci. Jezus jest Miłością i Prawdą. Miłość i prawda poruszają sumienie, wyrzucają człowiekowi jego przewinienia, niesprawiedliwości, oszustwa. Faryzeusze bali się, że jeżeli Jezus obejmie panowanie wśród nich, wyjdzie na jaw wszystko, co mieli do ukrycia. Ogarnął ich lęk przed utratą władzy, uznania, lęk przed upadkiem wszystkiego, co zbudowała ich pycha. Kiedy człowiek idzie w stronę grzechu, oddala się od Boga. Gdy w grzechu żyje, jego sumienie wyrzuca mu przewinienia. Człowiek przestaje “współgrać” z Bogiem i chce Go z życia “usunąć”, aby to sumienie uciszyć. A w tym wszystkim dopomaga diabeł, który podpowiada, że bez Boga można żyć, że bez Jego zasad będzie łatwiej, lepiej, przyjemniej. Może będzie łatwiej, wygodniej, ale na pewno nie będzie lepiej. Prędzej czy później ułuda przyjemności pryśnie jak bańka mydlana pozostawiając człowieka z pustką w sercu, z poczuciem bezsensu życia. Bo jego pełnię i sens możemy mieć tylko w Bogu. Jezu Chryste, wyrwij kraty z naszych serc, w których schroniliśmy się przed Tobą. Utul nas w Twoich kochających ramionach, zawsze dla nas szeroko otwartych i kochających. Bądź uwielbiony w Twoim miłosierdziu Panie.