Środa 2 listopada

„Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.”

W obliczu śmierci kogoś bliskiego i nas samych stajemy przed pewną tajemnicą. Oczywiście, wiemy, że to nie koniec, że nasi bliscy przechodzą przez bramę śmierci, jednak ból pozostaje, gdy tracimy kogoś ważnego dla nas. Podobnie jak niewiasty z Ewangelii możemy być przestraszeni otchłanią grobu, która dla człowieka w pełni życia jawi się jako bolesna konsekwencja grzechu pierworodnego. W takich trudnych momentach staje przy nas Anioł i mówi o najważniejszym: Jeden z grobów pozostał pusty. Jezus żyje! On jest Zwycięzcą śmierci! To miejsce jest tylko na chwilę, bo On tak się zjednoczył z człowiekiem, że doświadczył również i grobu. Bóg jest z nami! A zatem? Czego mam się bać? „Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz!” – te słowa pewnego kapłana dają nam wskazówkę w jaki sposób żyć w drodze do Ojczyzny Niebiańskiej. Żyć miłością na co dzień to znaczy żyć w ciągłym ofiarowaniu swego życia Bogu oraz umierać dla swego „ja”, dla swojego egoizmu i pychy. Wybierając życie z Jezusem, począwszy od chrztu świętego, uczymy się jak umierać, aby żyć! To jest dla nas dobra wiadomość! Warto już codziennie myśleć o śmierci jako wspaniałym i utęsknionym momencie spotkania z Jezusem, któremu rzucimy się na szyję z wielkiej wdzięczności i radości!