Środa 4 kwietnia
„Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem.”
Bardzo bliska może być dla nas ta ewangelia o uczniach uciekających z Jerozolimy po „przerażających” porannych wiadomościach, bo trzeba się zmierzyć w prawdą o pustym grobie i o swoich zawiedzionych nadziejach i oczekiwaniach na rozwiązanie bieżących problemów. Być może masz nadal ten sam problem w rodzinie, te same rozmowy w pracy, ciągnąca się spłata kredytu, odłożony czas na przejście, bo nowotwór, bo inne choroby i ta ciągła niepewność własnej przyszłości… Czy masz z kim porozmawiać o swoich smutkach, problemach, które spędzają sen z twoich powiek? Być może powodem smutku często są zawiedzione nadzieje na realizację własnego planu na udane i szczęśliwe życie rodem z dobrego filmu, który jakoś się nie spełnia we własnym życiu, bo miało być inaczej… Czy masz taką zaufaną osobę, z którą możesz podzielić się sercem, tym, co przeżywasz? Bo dwaj uczniowie w niedzielny poranek byli w sytuacji kryzysowej i wyszli ze wspólnoty, by ochłonąć po niezwykłych newsach. Jednak i ta droga i rozmowa z Jezusem nie od razu rozwiązała ich problem, bo musieli zmierzyć się z własną niewiedzą, bo ich serca były nieskore do wierzenia w to, co prorocy przepowiedzieli o Mesjaszu. W całej tej dramaturgii drogi i dysputy najpiękniejszy i najbardziej przekonywujący jest najprostszy znak, który przemienia serca, otwiera oczy na jedyną Prawdę. Tym znakiem jest stół przy którym Jezus dzieli chleb. Dosłownie jeden moment wystarczył im do tego, by od własnego smutku przejść do radości odkrycia Zmartwychwstałego Pana. Tej radości nie da się zatrzymać dla siebie. Nie można siedzieć na „kanapie”, w bezpiecznej gospodzie, tylko trzeba wyjść ponownie do ludzi, nawet pośród nocy, co dla Żydów było oznaką niebezpieczeństwa. A jednak, moc tego chleba, Eucharystii, daje wszystkim taką łaskę, takie życie, że ruszają w świat z najważniejszą wiadomością: Jezus żyje! On wszystko, co dziś ciebie dołuje, już odkupił, zwyciężył, tylko przyjmij Jego życie. Jezu, proszę Cię, niech coraz bardziej dostrzegam Cię w każdej Eucharystii, kiedy wyjaśniasz mi Pisma oraz łamiesz chleb, bym tylko w tym znaku szukał mojego sensu życia, a w Twojej Krwi zanurzał moją codzienność, cokolwiek się dziś dzieje. Nie jestem sam, bo Ty żyjesz we mnie, Jezu!
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.