Środa 8 listopada
„Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. (…)Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.”
Jezus zawczasu uprzedza swoich uczniów przed identyfikowaniem się z Mistrzem na podstawie tylko znaków i cudów. On są pewnym potwierdzeniem głoszonej nauki, ale nie stanowią o tożsamości bycia chrześcijaninem. Jezus nie chce mieć wielu sympatyków, ale wielu wyznawców! Łatwo i sympatycznie jest w uczęszczać na takie spotkania, w których nie ma wymagań, w których nie jest dookreślony program i zadania. W takim miejscu można łatwo pobłądzić w życiu, a nawet zawieść się na kimś bądź na grupie, która nie pomogła w trudnych chwilach życia. Jezus nikogo nie wyklucza, ale stawia wymagania. Tak, krzyż i wyrzeczenie jest tym, czego nasza ludzka natura nie lubi, a nawet się wzbrania. Tymczasem Jezus wiele razy mówił o krzyżu, a później zrobił to, co tylko mógł, aby nas zbawić właśnie na krzyżu. Przez analogię, możemy zrozumieć trud wyrzeczenia i krzyża właśnie w tym, kiedy jesteśmy na początku szlaku górskiego. Od razu myślimy o przeciwnościach, o kamieniach, a im wyżej i cieplej, tym czujemy na sobie upływającą wodę z naszego ciała. Ale czymże jest podjęty trud wobec zapierającego tchu w piersiach widoku z samego szczytu? Każdy, kto przeszedł tę drogę, może w podobny sposób podejść właśnie dziś do swoich krzyży, czy to będzie sytuacja w domu, w sąsiectwie, w pracy czy w szkole. Na każdym etapie życia mamy okazję do zdobywania szczytów. Nie można spocząć na laurach. Jezus mówi w czasie teraźniejszym: „… kto nie wyrzeka się…”, a więc jesteśmy stale w czasie czuwania i zmagania o prawdziwe podążanie za Jezusem – byciu Jego umiłowanym uczniem. Trudne to, ale możliwe! Duchu Święty, ześlij swoją moc dla nas, często słabych i bojących się krzyża, abyśmy patrzyli na wszystkie sytuacje w naszym życiu jako na wezwanie do większej miłości, do powierzania tego, co mamy w głowie i w sercu tylko Jezusowi, by On mógł przez nas działać w tym świecie!
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.