Środa 1 listopada

„Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.”


Błogosławieni, którzy się smucą, ubodzy w duchu, cisi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, którzy wprowadzają pokój, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, ci, którym ludzie urągają i prześladują z powodu Chrystusa… To jednocześnie trudne i zarazem pokrzepiające słowa. Nie łatwo jest wybierać w życiu krzyż, nie raz chciałoby się pójść prostą drogą zabawy, zamykania się tylko na swoje ‘ja’, droga doczesności. Wiemy, jak czasem trudno walczyć o sprawiedliwość, cierpieć dla niej, bronić słusznej sprawy, jak trudno być miłosiernym, okazywać miłość czystym sercem wobec tych, którzy uprzykrzają nam życie, którzy są dla nas ciężarem, ranią. Tak trudno jest nam wprowadzać pokój tak, gdzie brak szukania obecności Chrystusa, w skłóconej rodzinie, w zaognionej relacji z małżonkiem, w konflikcie z sąsiadem… Najchętniej byśmy od tego uciekli, zostawili sprawę do załatwienia komuś innemu. Tymczasem, to na nas jest obowiązek podejmowania tych trudności, bo to nam Jezus dał przykład jak to robić. Nie możemy uciekać, ale z pokorą i ufnością Bogu, każdego dnia, wchodzić w te zadania, z którymi musimy się zmierzyć. Bo właśnie ta, tak często kręta i wyboista droga, prowadzi do nieba. Po śliskiej, gładkiej, łatwej i szybkiej – jak byśmy się tam wspięli? Nie mając po drodze czasu na refleksje, na naukę płynącą z cierpienia i doświadczeń, jako jacy ludzie byśmy stanęli przed Bogiem? Jak mielibyśmy osiągnąć głębię człowieczeństwa? We wszystkich trudach dziękujmy Bogu pamiętając, że tak jak złoto, i człowieka wypala się w ogniu doświadczeń. Cieszmy się i uwielbiajmy Pana, bo On już przygotował dla nas mieszkanie w niebie, największą nagrodę za podejmowane trudy, Jego Obecność.