Środa 21 lutego

„Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Z pewnością dla wielu ludzi do przyjęcia byłaby taka wiara w wyobrażenie Boga, który jest jak automat ze znakami, który by wziął odpowiedzialność za ich decyzje i ich konsekwencje. Takie życie wyglądałoby prościej i łatwiej. Mówisz i masz znak. Jezus nie pozwolił się wprowadzić w taką pokrętną logikę rodaków. On jest ponad ich żądaniami, bo ma tak silną i piękną więź ze swoim Ojcem, że nie będzie zabawiał ludzi znakami dla swojej popularności, ale zbawi ich przez jeden znak – najbardziej wymowny i niepojęty. Tym znakiem jest całego Jego życie, a przede wszystkim ten czas wydania, sądu, męki, śmierci i zmartwychwstania. To wobec tego wydarzenia człowiek zajmuje w swoim życiu decydującą postawę, która ma wieczne konsekwencje – przyjąć albo odrzucić. Św. Paweł ukazuje głęboki sens głoszenia zbawienia w Jezusie w opozycji do różnych żądań ludzi: „Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych, zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków – Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą.” (1 Kor 1, 22-24). W tym kontekście można zapytać się siebie: Czy nie przyzwyczaiłem się do tego znaku Bożej miłości? W jaki sposób przyjmuję ten znak do swojego życia? Czy inni ludzie, w tym niewierzący, patrząc na moje życie, zaczną się pytać: dlaczego tak żyjesz? I skąd masz taką siłę, by znosić to, co życie przynosi? Warto pamiętać, że dzięki łasce chrztu świętego jestem również znakiem w tym świecie. Nie tyle przez moralną doskonałość, ale przez ukierunkowanie swojego życia, z całym swoim bogactwem i biedą grzechu i słabości, w stronę Jezusa, Jego ofiary i zwycięstwa nad grzechem. Kiedy odkryję w głębi swojego serca, że jestem zbawionym grzesznikiem, to nie będę się bał świadczyć wobec innych o jedynym znaku, którym jest JEZUS. „Modlę się Panie żebym nie zasłaniał/ był byle jaki ale przezroczysty/ żebyś widział przeze mnie kaczkę z płaskim nosem/ (…) miłość jak odległość trudną do przebycia/ (…) aby już Ciebie tylko było widać” (Przezroczystość, Ks. J. Twardowski).