Środa 22 sierpnia

„Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.


Bóg powołuje nas do rzeczy wielkich. To my sami szukamy wymówek. Chowamy się w swój ciemny, wygodny kąt i z obawy przed porażką czy niespełnieniem godzimy się na bylejakość, na przeciętność. Pozwalamy na stopniowe umieranie w nas naszych marzeń, uniesień serca, które wyrywa się do czegoś wielkiego, które gorąco pragnie czegoś więcej niż wtapianie się w tłum. Usprawiedliwiamy swój lęk mówiąc, że nie mamy odpowiednich kwalifikacji, by odważyć się przyjąć wymarzoną pracę, że przez pogmatwaną przeszłość nie zasługujemy już na znalezienie dobrej żony, że złe dzieciństwo jest odpowiedzialne za nasze obecne porażki itd. Po ludzku rzecz biorąc – jest w tym trochę racji. Jednak my – dzieci najwyższego Króla, nie możemy skupiać się na ludzkich słabościach bardziej, niż na wszechmocy naszego Boga. Jeżeli Bóg wskazuje nam co mamy robić, pójdźmy za tym. Jeśli tylko naszym pierwszym pragnieniem będzie pełnienie Jego woli, to w miejsca naszej niepewności i strachu Pan włoży potrzebną nam wypływającą z miłości odwagę, napełni nas swoim pokojem. Tylko odważmy rzucić się w Jego ramiona, pozwolić, by dokonał w naszym życiu czego tylko chce, uwierzmy Mu… bo „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Panie, włóż w nasze serca pragnienie nieustannego przebywania w Twojej obecności.