Środa 30 listopada

 

„(…) byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.”

 

Być rybakiem. Co to znaczy? Być rybakiem może znaczyć tyle, co ciężko pracować fizycznie, urabiać się po łokcie, mieć do czynienia ze śmierdzącą robotą, dostawać za to marne grosze. W takich codziennych trudach mogą dopadać myśli, że żyjemy w poczuciu, że nie stać nas na więcej, że potrafimy za mało, że trzeba brać to, co jest, bo sięganie po spełnienie marzeń nie ma sensu. Bycie rybakiem może też być pasją, zamiłowaniem, dostrzeganiem nie tylko potencjalnego obiadu, ale piękna i swobody ryb przecinających płetwami wodne głębiny, wkładaniem serca w to, co robimy, mimo, że nie zawsze jest to zauważone przez innych i docenione. A może zdarzyć się też tak, że bycie rybakiem to tylko tymczasowa praca, do której sami nie przywiązujemy szczególnej uwagi, bo traktujemy ją tylko jako okres przejściowy. Każdy z nas jest rybakiem. Jedni łowią kierowców łamiących przepisy, drudzy dziecięce talenty zza nauczycielskiego biurka, jeszcze inni przychodzące na świat dzieci na porodówce, albo wymiary klientki na zamówioną sukienkę. Zależnie od tego, gdzie zostaliśmy powołani, tam zarzucamy swoje sieci. Niektórzy z nas kochają to, co robią, inni żyją nadzieją, że kiedyś dostaną wymarzoną pracę. Niezależnie od tego, co robimy na co dzień, od nas wszystkich Jezus wymaga jednego: uczciwego, wiernego wypełniania swoich obowiązków i zadań najlepiej, jak potrafię. Najważniejszy nie jest doskonały wynik naszej pracy, ale to, czy rzeczywiście dajemy z siebie najwięcej jak możemy, by go osiągnąć. Bóg nie lubi „bylejakości”, wegetacji zamiast życia. Bóg mówi, że każdy z nas jest dla Niego ważny, że praca i powołanie każdego z nas jest potrzebne. Nawet, jeśli czasem wydaje nam się, że nasz talent jest za mało przebojowy, albo jeśli spotykamy się z drwinami odnośnie tego, czym się zajmujemy, musimy pamiętać, że dla Boga liczymy się wszyscy tak samo. On najlepiej wie, jaką drogą nas doprowadzić do tego, co dla każdego z Nas przygotował. U Boga nie ma drabiny pomiędzy osobą zamiatającą ulicę, a prezesem dużej firmy. Wszyscy stoimy na równi i nas wszystkich Jezus zaprasza: pójdźcie za mną, bądźcie rybakami ludzi. Nie pyta o status społeczny, o stan konta, o poziom inteligencji ani o znajomość modowych nowinek. Jezus mówi do każdej i każdego z nas: wyjdź zza biurka i chodź za Mną, odłóż młotek i chodź za mną- będziesz łowił ludzi, zdejmij kuchenny fartuszek, już teraz będziesz moim rybakiem. Uwielbiajmy Boga w każdej pracy, we wszystkim, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w naszych obowiązkach. Za to, na jakie wody nas wyprowadzasz Jezu- chwała Tobie, Panie.