Środa 9 sierpnia  

 

„(…) rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”.

 

Pismo Święte mówi, że będziemy sądzeni z miłości. A miłość – to wierność, nieustanna gotowość spotkania z ukochanym. Bez względu na to, czy jesteśmy w dobrym czy kiepskim nastroju, czy wyglądamy kwitnąco, czy może padamy z nóg po całym dniu pracy. Miłość to po prostu trwanie przy kochanej osobie niezależnie od warunków otaczającego nas środowiska. Raz na wozie, raz pod wozem, czasem słońce, czasem deszcz – tak jest też w naszej relacji z Panem. Zdarza się nam przeżywać duchowe wzloty, ale i upadki. Nie raz doświadczamy duchowej euforii, innym razem musimy ostatkiem sił i woli przywierać do wiary, jak do ściany stromej skały, aby nie spaść w przepaść. Czy dzisiaj jesteśmy gotowi na spotkanie z Oblubieńcem? Czy dbamy o to, by mieć potrzebną oliwę do podtrzymania światła, które będzie wskazywać drogę wiodącą do Boga, które nie pozwoli nam zawrócić, kiedy wokół nas zapanuje ciemność problemów, zniechęcenia i poczucia beznadziei? Każdy z nas jest jak lampa, której Bóg zapewnia całe morze oliwy Bożej miłości i łask, by nie przestała świecić, ale też każdy z nas osobiście musi tą oliwę od Boga przyjąć i gromadzić w sobie, pozwolić Bogu się nią wypełniać. Bo choć byśmy szukali wśród życzliwych czy najbliższych nam ludzi, żaden człowiek nie ma dla nas paliwa takiego jak Bóg, które nigdy nie pozwoli nam zgasnąć, ale płonąć wiecznym światłem. Panie, otwieraj nasze serca dla Ciebie i wylewaj na nas strumienie Twoich łask i miłosierdzia. Bądź uwielbiony Jezu.