Zapoznając się z trasą, w głębi serca miałam ogromne pragnienie, aby dojść chociaż do Budziszyna, pięknego Sanktuarium Maryjnego…
Jeszcze przed I stacją, ogarnęły mnie myśli, że nie dam rady. Fizycznie przecież to niemożliwe, mój kręgosłup i inne ograniczenia zatrzymają mnie szybko.
I stacja pokazała mi, jak przyzwyczaiłam się do swojej strefy komfortu.
Moje lęki i obawy przed zmianą – zawsze zabierały mi wewnętrzny pokój i umiejętność oddania wszystkiego Panu.
Przecież chcę żyć pełnią życia, a tak często nie potrafię zaufać Bogu do końca!
Pan pokazał kolejny raz, że to Duch Święty mnie prowadzi.
Kolejne stacje przemierzałam z niesamowitą lekkością, jak gdyby niesiona na Jego skrzydłach. Czułam, że Maryja kroczy ze mną. A z Nią mogę czuć się bezpiecznie. Kolejne rozważania pokazały mi, jak często uciekam, dokonując swoich wyborów.
Ile razy myślałam tylko o sobie. Czuję, że wciąż za mało poświęcam się dla innych.
Często kłóciłam się z Panem Jezusem, że nie zasłużyłam na te wszystkie trudności. Wycofywałam się i kolejny raz uciekałam.
On potrafił wziąć wszystkie nasze grzechy na swoje barki… Mój krzyż, który noszę każdego dnia, nazywałam tylko ‘moim’ . Maszerując od stacji do stacji, wreszcie dotarło do mnie, że Jezus cały czas pomaga nieść mi mój krzyż. Idzie obok i nie zostawi mnie. Chcę być ‘Pięknym czlowiekiem’ i nieść również ciężary innych. Jezu daj mi siłę i odwagę, powtarzałam…
Pokora, miłość i oddanie – jak bardzo brakuje mi tego.

We Wspólnocie uczę się miłości do Bliźniego. Wasze piękno i dobro bardzo mnie zachwyca. Pan pokazuje mi, jak życzliwość i wnętrze człowieka pociąga za sobą ludzi. Chcę pomagać i wspierać, a tylko z Bożą Łaską jest to możliwe! Służenie drugiemu człowiekowi daje mi ogromną radość, chcę się rozwijać nie tylko dla własnej samorealizacji, ale przede wszystkim dla Bliźniego.
Kolejne kilometry uświadamiały mnie, jaką inspiracją są dla mnie Siostry i Bracia ze Wspólnoty. Zaczynam raczkować, stawiam kolejne kroki, upadam, wstaję. To Wy mnie motywujecie.
Jezus poskładał mnie na nowo. Ile razy krzyczałam do Niego ‘nie rozumiem!’ a On przygotowywał mnie do najpiękniejszej drogi, drogi którą będzie kroczył ze mną.

Pan spełnia pragnienia serca…
Dotarłam do Budziszyna!
Kolano nie pozwoliło mi na dalszą trasę.

Chwała Panu 🙏😇❤️