Wtorek 8 listopada
„Pójdź i siądź do stołu”
Jezus pyta o nasz stosunek do innych ludzi- członków rodziny, pracowników, kolegów ze szkoły, może też do tych, którzy proszą nas o pomoc. Będąc dyrektorem, „głową rodziny”, najlepszym uczniem w klasie, najmodniej ubraną koleżanką w pracy, łatwo jest popaść w pychę, poczucie wyższości. Czasem zaczynamy czuć się lepsi od innych przez to, że patrzymy na nich i na otoczenie z innej perspektywy, mogą to być inne możliwości finansowe, wyższy szczebel kariery zawodowej. Niekoniecznie musi to być zachowanie zamierzone, mające na celu umniejszanie wartości drugiej osoby. Ale z racji, że człowiek szybko przyzwyczaja się do wygód, dóbr materialnych, tytułów, musimy uważać, żeby nie zamienić się w narcyza, aby nie zapatrzeć się zanadto na siebie i czuć się lepszym od kogoś tylko dlatego, że siedzimy za biurkiem, a woźny w kantorku. Przecież każdy z nas jest tak samo ważny, tak samo.
Czy mamy w sobie tą najprostszą życzliwość, żeby zarówno do szefa, jak i irytującej sąsiadki uśmiechnąć się jednakowo szczerze, prosto z serca?
To dobry dzień, by powiedzieć mamie: „usiądź do stołu, ja dziś zrobię obiad”, to także dobry dzień, żeby powiedzieć zapracowanemu mężowi: „usiądź do stołu, zrobiłam dla ciebie herbatę na zmęczenie”. Przychodzimy do Jezusa z pola, opowiadając Mu o naszych staraniach, wysiłkach, o trudach naszej pracy nad plonami, a On mówi: „Pójdź i siądź do stołu”. Te słowa ujmują za serce. Są lekiem na całe zło po ciężkim dniu, są wytchnieniem. Te przepełnione najgłębszą miłością słowa Jezus wkłada w nasze ręce, daje nam je, byśmy się nimi dzielili przez dobre służenie bliźniemu.
Panie Jezu, ucz nas służyć bliźnim i kochać ich tak, jak robisz to Ty.
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.