Wtorek 02 grudnia
„Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie.”
W dzisiejszej Ewangelii Jezus „rozradował się w Duchu Świętym” — to jedno z nielicznych miejsc, w których Ewangelie odsłaniają wewnętrzne poruszenia Serca Jezusa. Radość Jezusa nie jest powierzchowna; wypływa z doświadczenia harmonii pomiędzy Nim, Ojcem i Duchem. To radość z tego, że Boża mądrość objawia się nie uczonym i możnym, lecz „prostaczkom”. Jezus nie deprecjonuje tu wiedzy czy rozumu. Raczej pokazuje, że prawdziwe poznanie Boga nie dokonuje się przez intelekt, ale przez pokorę serca. Można mieć wielkie zdolności, znać Prawo i proroków, a jednocześnie minąć się z istotą Ewangelii: z żywą relacją. Dziecko nie posiada wielkiej wiedzy, ale posiada czyste zaufanie — i to właśnie jest kluczem do przyjęcia Bożego objawienia. Gdy Jezus mówi: „Nikt nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”, przypomina, że wiara nie jest dziełem ludzkiego sprytu, lecz łaską. To Bóg pierwszy wychodzi, objawia się, pozwala się poznać. Być chrześcijaninem to najpierw pozwolić się odnaleźć. W drugiej części Jezus zwraca się już bezpośrednio do uczniów: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie.” To zdanie jest zaproszeniem do wdzięczności. Uczniowie otrzymali dar oglądania Bożego działania na własne oczy, ale często — jak i my — nie uświadamiali sobie, jak wyjątkowy to przywilej. Prorocy i królowie tęsknili, by ujrzeć Mesjasza, a jednak to zwykli ludzie, uczniowie-rzemieślnicy, zostali świadkami spełnienia Bożych obietnic. W ten sposób Jezus uczy, że Bóg objawia się tam, gdzie istnieje przestrzeń na przyjęcie Go, a nie tam, gdzie są tytuły i zasługi. Objawienie jest łaską. Wdzięczność — naszą odpowiedzią. Prostota — drogą.