Wtorek 25 lipca

„On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”

Po raz kolejny możemy się przekonać, jak bardzo bliska nam jest Ewangelia, bo ukazuje nam jak bardzo jesteśmy jeszcze skoncentrowani na sobie. W takim kierunku może też przebiegać nasza modlitwa, w której prosimy głównie o to, co uważamy dla siebie za dobre. Czy mamy zatem już nie prosić, tylko czekać, co Pan nam spełni? Zauważmy, że Pan Jezus pyta matkę Jakuba i Jana o to, czego pragnie? Matka pragnie jak najlepiej dla swoich dzieci, niemniej nie zawsze to, co uważa dla nich za dobre jest takie same w oczach Boga. Jak się okazało chodziło tej matce o szybki skok w stołkach dla swoich synów. No właśnie, czy my także nie pragniemy szybkiego awansu, sprawnie rozwiązanych problemów w rodzinie, dobrego zabezpieczenia materialnego, a sławy byśmy też nie odmówili? Jezus pokazuje nam, że często nie prosimy o to, co nam trzeba, a do szczęścia osobistego potrzeba zmiany naszego serca, które najbardziej jest podatne na zranienia i słabości. To serce ma upodabniać się do Jezusa, który przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie. W ten sposób można dojść do najgłębszych pragnień na dnie serca, które złożył nasz Stwórca. Udział w Królestwie będzie miał każdy, kto przyjmie taką drogę, aby bardziej „być niż mieć”. Być przed Bogiem w prawdzie serca, a roztropnie korzystać z dóbr materialnych. Duchu Święty, oświecaj nasze serca, byśmy pragnęli przebywać w obecności Bożej i prosili o to, co dobre w oczach Pana dla nas.