Wtorek 6 marca
„Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?”
Ewangelia daje nam dziś prostą, ale bogatą lekcję o tym co robić, gdy nie wiadomo co robić. „Piotr podszedł do Jezusa i zapytał (…)”. Tyle. Mając coś komuś do wybaczenia, kiedy wydaje nam się to ponad nasze siły, często zamiast iść z tym do wszechmogącego Boga, my szukamy pociechy u koleżanek w pracy, w internecie. Karmimy się opiniami innych, może dodatkowo popadając w obmowę, w zawiść, zamiast od razu pójść do Tego, który jest wzorem miłosiernej, przebaczającej miłości. Może akurat dziś ktoś z nas ma wrażenie, że od samego rana wszystko się wali, plan dnia runął już na starcie, a granica naszej cierpliwości lada chwila zostanie przekroczona. Może właśnie przyszedł mail od szefa, że po raz tysiąc dwudziesty czwarty mamy poprawić sprawozdanie. Może to dzień odbioru wyników badań, które powiedzą nam, że czas rozglądać się za peruką. A może po prostu lewa noga wygrała wyścig z łóżka do podłogi. Ale to, co z tym zrobimy, zależy od nas. Możemy wybiec trzaskając drzwiami, wyjść na papierosa, zadzwonić do kumpla i umówić się na zakrapiany wieczór dla oderwania się od tej szaczyzny i trudności. Albo też zrobić coś więcej… W odpowiedzi na to wszystko możemy zamknąć oczy i z pełnym oddaniem powiedzieć: „Jezu, oddaję Ci tą sytuację, Ty mnie przez to przeprowadź”. W kazdym położeniu dziękujmy Bogu, bo nie mamy pojęcia jak piękne rzeczy Bóg może wyprowadzić z – według nas – beznadziejnych sytuacji. Jezu, kiedy utkwimy w martwym punkcie, prowadź nas ku Tobie. Nie pozwól nam błądzić w naszych pomysłach na rozwiązanie problemów, ale Ty bądź naszym światłem, naszą odpowiedzią, naszą Drogą.
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.