Rozważania2019-03-05T23:42:57+02:00

Codzienne rozważania

Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży

21Lipiec 2019

Niedziela 21 lipca

 

„Martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego.”

 

Żyjemy w czasach ogromnego postępu technicznego. Produkuje się coraz szybciej, lepiej i taniej. Powinniśmy mieć zatem więcej czasu dla rodziny, dla samego siebie i dla Boga, który nas stworzył i ku Któremu zmierzamy. Jest jednak dokładnie odwrotnie. Jesteśmy niezwykle wprawni w uwijaniu się „około rozmaitych posług”, a tak powolni, by usiąść „u nóg Pana. W życiu trzeba znaleźć właściwą równowagę między działaniem a modlitwą i czasem dla Pana Boga. Poprzez zdarzenie z Betanii Jezus chce uświadomić dzisiejszemu człowiekowi, że nie chodzi wcale o rezygnację z działania, które przecież wnosi tak wiele dobra w każdą społeczność, ile o to, aby praca, sprawy ekonomiczne i dobra materialne z tego wynikające nie doprowadziły go do utraty wartości wyższych i o wiele ważniejszych, które wypływają z przyjaźni z Bogiem. Każdy człowiek, a zwłaszcza chrześcijanin, powinien nauczyć się godzić aktywność z życiem duchowym, znaleźć właściwą równowagę między pracą i modlitwą, miedzy potrzebami materialnymi a duchowymi. Tylko taka równowaga da możliwość w pełni zrealizowania swojego życia tu, na ziemi, a w przyszłości osiągnięcia zbawienia wiecznego. Do której postawy jest ci bliżej- do postawy Marty czy Marii? O co bardziej zabiegasz- o dobra materialne, czy duchowe?

20Lipiec 2019

Sobota 20 lipca

 

„Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicy Jego głosu”.

 

Krzyk pojawia się przy urodzeniu i towarzyszy przez całe życie. Jest to sygnał, że doświadczane jest silne napięcie emocjonalne. Krzyk, sam w sobie, nie określa jednoznacznie rodzaju emocji. Mówi tylko o jej sile. Małe dziecko krzyczy przy szczepieniu, gdyż boi się bólu. Kibice wrzeszczą z radości po strzeleniu bramki przeciwnikom. Najczęściej jednak krzyk wyraża gniew. Odczuwanie gniewu czy złości jest naturalną reakcją człowieka. Samo w sobie nie jest złem. Zły może być natomiast sposób przeżywania emocji. Krzyk połączony z raniącymi słowami jest agresją słowną. Krzywdzi drugiego człowieka. Pojawia się uczucie zagrożenia. Pamiętajmy, że krzyk, to jeden ze sposobów manipulowania innymi osobami. W przypadku, kiedy czujemy, że ktoś w ten sposób chce na nas wpływać, konieczne jest odkrycie właściwego motywu osoby krzyczącej i powiedzenie jej o tym. Tym samym wytrącimy jej broń z ręki. Pan Jezus jest bardzo radykalny i bezkompromisowy, ale faktycznie nigdy nie krzyczał w sposób agresywny i nie spierał się z nikim w sposób gwałtowny. Radykalizm nie wymaga agresji. Nie prowadzimy dialogu, kiedy nie wysłuchujemy wystarczająco, albo mamy skłonność do przerywania mówiącemu, by pokazać, że mamy rację. A ileż to razy, kiedy słuchamy kogoś, wpadamy mu w słowo, mówimy: «Nie, to nie tak!» i nie dajemy mu dokończyć, kiedy chce wyjaśnić, o co mu chodzi. To przeszkadza w dialogu- to jest agresja. Natomiast prawdziwy dialog wymaga momentów milczenia, w których przyjmujemy nadzwyczajny dar Bożej obecności. Prowadzić dialog to słuchać tego, co mówi mi ktoś inny, i mówić łagodnie to, co myślę ja. Ale jeśli nie pozwolę drugiemu powiedzieć tego wszystkiego, co ma w sercu, i zacznę krzyczeć – to nasza relacja nie doprowadzi do niczego dobrego. Tak będzie z relacjami między mężem i żoną, między rodzicami i dziećmi. Trzeba wysłuchiwać, tłumaczyć łagodnie, nie wrzeszczeć na drugiego, nie krzyczeć, ale mieć serce otwarte. Jezus nie spiera się z faryzeuszami. Mówi spokojnie, nie podnosząc głosu. Nie wszystko, co usłyszymy o nas lub o innych wymaga komentarza. Złudzeniem jest myślenie, iż pewnych spraw nie mogę zostawić takimi, jakie są. Pojawia się w człowieku wewnętrzna lista przymusów: „muszę wyjaśnić”; „nie mogę nie odpowiedzieć, bo pomyślą, że się boję”; „gdy nic nie powiem, to utwierdzi się w przekonaniu, że ma rację”. Nie każdy wątek rozmowy należy rozwijać, szczególnie tam, gdzie rozmowa wydaje się być zbędna. Gdy któraś ze stron przestaje szukać, a zacznie pouczać, skłaniając do przyjęcia własnego stanowiska. Bardziej przekonujące niż słowa może być po prostu milczenie. Jezus przed Herodem milczał. Panie Jezu naucz mnie być stanowczym, łagodnym i zdecydowanym, ale nie agresywnym. Naucz mnie również bronić się przed atakami agresji ze strony innych osób.

19Lipiec 2019

Piątek 19 lipca

 

„Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary.”

 

Miłosierdzie, jakiego Bóg oczekuje od nas, jest cenniejsze niż ofiara, która jest gestem uwielbienia Boga! Dlatego, że prowadzi ono do więzi osobowej, do więzi miłości. Bóg nie potrzebuje naszego miłosierdzia. To raczej my potrzebujemy Jego miłosierdzia. Jednak nasze miłosierdzie w stosunku do drugiego człowieka jest w istocie odpowiedzią na miłosierdzie, jakiego doznajemy od Boga. W ten sposób sami stajemy się odpowiedzią na Jego wezwanie do miłości. I tak przez miłosierdzie upodabniamy się do Niego, stając się Jego dziećmi, co jest Jego największą radością. W Chrystusie Bóg otworzył nam możliwość okazania Mu naszej miłości. Później Jezus powie: “coście uczynili jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). W ten sposób, choć nie możemy okazać Bogu bezpośrednio miłosierdzia, bo On go od nas nie potrzebuje, to jednak bliźni tego miłosierdzia od nas potrzebuje i oczekuje. Przez miłosierdzie okazane drugiemu człowiekowi prawdziwie łączymy się z Bogiem. Świat potrzebuje dzisiaj ludzi o gorących sercach, młodych duchem i rozpalonych Bożą miłością. Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba wyobraźni miłosierdzia, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo czy materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem. Panie Jezu, Ty byłeś i jesteś Miłosierny, naucz mnie miłosierdzia wobec drugiego człowieka.

18Lipiec 2019

Czwartek 18 lipca

 

„Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie…”

 

Gdziekolwiek byś poszedł, wszędzie spotkasz zmęczonych życiem ludzi. Są znużeni nie tylko wtedy, gdy przychodzą do domu po pracy, i nie tylko kładą się do łóżka strudzeni, ale także zmęczeni wstają rano i w takim stanie idą do pracy. Wyczerpanie maluje im się na twarzach i często całe ciało mają pochylone od dźwigania zbyt wielkich ciężarów. Ciężar to coś, czego każdy i każda z nas w mniejszym czy większym stopniu doświadcza. Można powiedzieć, że jest to wręcz coś naturalnego, wpisanego w życie człowieka. Biblia zwraca uwagę na balasty zwane problemami. To one trapią nasze serca, spędzają sen z powiek, powodują łzy. Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. To tajemnica, którą jak zwraca uwagę Chrystus, trudno pojąć, ponieważ dosłownie czytając Jezus proponuje nam swoje „jarzmo”, czyli Jego zasady, styl życia. Nakłada więc w ten sposób na nas dodatkowe wymagania! Obiecuje wprawdzie jakieś pokrzepienie, ale nie mówi nic o ściąganiu dotychczasowych „jarzm”! Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego ciężaru? Tak jakby te stawiane przez nasze środowiska: rodziny, szkoły, pracy były niewystarczające?! Jezus zaprasza każdego człowieka do przyjęcia Jego jarzma, czyli do pójścia wyznaczaną przez Niego drogą, i jakby ubiegając nasz lęk, zapewnia nas, że to jarzmo jest lekkie, a nawet słodkie. Tylko Bóg może dać człowiekowi ostatecznie odpoczynek i ukojenie. Trzeba tylko tego pragnąć i chcieć związać się jednym jarzmem z Jezusem, wybrać Jego i drogę, którą proponuje, a nie iść po swojemu, żądając Jego akceptacji czy błogosławieństwa. Zatem nie bójmy się wziąć jarzmo miłości i realizujmy je sumiennie i rzetelnie w życiu, a żyjąc w miłości, znajdziemy krzepiącą i leczącą łaskę Boga.

 

17Lipiec 2019

Środa 17 lipca

 

“Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom…”

 

Jezus mówiąc ”prostaczkom” ma na myśli osoby, które są jak małe dzieci. Wyobraź sobie niemowlę. Małe, bezbronne, nieporadne. Kiedy je coś boli, coś mu dolega, jest głodne, jest mu za zimno lub za gorąco, potrzebuje bliskości- sygnalizuje to często płaczem i wyciąganiem rączek w stronę rodziców. W oczach dziecka uderza przede wszystkim ich niewinność. Dziecko ma tendencję do mówienia prawdy, nie zakłada “masek”, nie udaje kogoś innego niż jest. Kiedy czuje miłość rodziców staje się bardzo otwarte i pełne ufności. Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają. Najwięcej miłości potrzebują wtedy, gdy najmniej na nią zasługują, Dziecko nie liczy na siebie. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że potrzebuje oparcia ze strony ojca. Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca nas do takiej właśnie postawy wobec Boga Ojca. Postawy ufności, skierowania wzroku ku Najwyższemu. Kiedy jest nam źle, kiedy nam czegoś brakuje, oraz również gdy jesteśmy zadowoleni, radośni- wyciągajmy ręce do Boga. Bądźmy jak dzieci- ufni, prostolinijni, prawdziwi, bez fałszu i obłudy. W takiej prostocie stawajmy przed Jezusem. Czy umiesz w postawie dziecka stanąć przed Bogiem i powiedzieć: “Panie jest tak i tak, jest źle, być może z mojej winy sprawy się skomplikowały, źle zrobiłem, ale chcę to naprawić, pomóż mi w tym, potrzebuję czuć Twoje wsparcie, bo sam nie dam rady”? Czy może upiększasz rzeczywistość, wybielasz siebie, przerzucasz winę na innych, okłamujesz siebie i Boga? Stań przed Nim w prawdzie, z prostotą dziecka wyciągnij ręce i wołaj: “Jezu bez Ciebie sobie nie poradzę”! Najwyższy nie zostawi swego dziecka w potrzebie. Jezus mówi o “mądrych i roztropnych”. Ma tutaj na myśli ludzi, którzy się za takich uważają z racji wygórowanego mniemania o sobie, przekonania o własnej wielkości, nadzwyczajnym intelekcie. Poprzez taką postawę zatracają w sobie prostolinijność, otwartość serca potrzebną do poznania Boga i drugiego człowieka. Dziecięca postawa to postawa prostoty, otwartości serca, która współgra z miłością. Jezus przestrzega nas przed postawą wyższości, krytykuje ludzi pychy. Panie pomóż nam każdego dnia na nowo kierować ku Tobie nasz wzrok i budować bezgraniczne zaufanie do Ciebie. Ty jesteś naszym Ojcem, a my Twoimi dziećmi!