„Mesjasz Synem Bożym”.

Jezus jest Mesjaszem. Jezus jest Bogiem który zstąpił na ziemię, by odnowić jej oblicze, by odrodzić życie na ziemi, by zaprowadzić nowy ład, by nastało nowe Królestwo – Królestwo Boże. Naszym powołaniem jest kochać zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji, by tą miłością ukazywać Boskie oblicze miłosierne. Naszym zadaniem jest swoim życiem, postawą, słowem, czynami wyznawać wiarę w Boga. Dawać świadectwo Prawdzie, iż Jezus Chrystus jest Tym oczekiwanym, zapowiadanym Mesjaszem. Dzisiejszy fragment ewangelii ma nakłonić nas do refleksji nad tym, Komu służymy. Ma uświadomić nam wielkość, potęgę Jezusa. Ma przekonać nas, iż wierzymy w Boga Zwycięzcę, który jako jedyny jest władcą całego świata. Ma w końcu uczynić nasze serca mężnymi i ufnymi, bo opiekuje się nami sam Bóg, Król całego świata. Nasze serca ciągle jeszcze żyją w lęku. Jest to lęk o siebie. To obawa o swój los. To strach przed przyszłością. Jakże możemy się lękać skoro mamy Boga za przyjaciela? Jak możemy odczuwać trwogę, skoro sam Bóg jest przy nas? Dlaczego tak dużo w nas nieufności, skoro przyjęliśmy Boga za swego Pana? Wszystkie nasze sprawy, wszystkie dążenia, wszystkie cele powinny być podporządkowane temu jednemu: służbie Bogu. A jednak tak nie jest. Jezus nie przestaje mówić dzisiaj do nas. W czasie każdej Eucharystii to sam Bóg zwraca się ze swoim słowem do zgromadzonego Kościoła, wspólnoty wierzących, Ludu Bożego. Z Eucharystii czerpiemy pokarm na naszej chrześcijańskiej drodze. Żeby móc czerpać, trzeba słuchać. Żeby słuchać, trzeba zamilknąć, skupić uwagę na mówcy. Stąd w naszym życiu ważne jest także danie właściwego miejsca ciszy, milczeniu, postawie otwartości na Boże słowo, które nie jest tylko spisaną martwą historią, ale jako “żywe i skuteczne” jest wydarzeniem, jest objawieniem Boga, który zwiastuje nam prawdę, który daje życie.